Wrzesień w Salzburgu

Zwykle będąc w podróży, szczególnie za granicą, nie przeznaczam zbyt dużo czasu na poznawanie miasta. Dwa dni spędzone w jednym mieście na ogół w zupełności mi wystarczają by poznać jego specyfikę. Zwiedzanie miasta rzadko kiedy jest głównym celem moich podróży. Zwłaszcza, że na co dzień mieszkam w mieście, a wyjeżdżając na wakacje przeważnie chcę od tego miasta odpocząć. Od ośmiu lat nie zdarzyło mi się więc spędzić tyle czasu w zagranicznym mieście, ile spędziłem ostatniej jesieni w Salzburgu.

Widok na Salzburg z twierdzy Hohensalzburg

To była moja druga wizyta w tym mieście. Wcześniej byłem tam 15 lat temu, po tym jak przez tydzień przemierzałem wraz z rodziną górskie szlaki w Wysokich Taurach. Z mojej poprzedniej wizyty w tym mieście pamiętam Twierdzę Hohensalzburg, ogrody Mirabell i Muzeum Historii Naturalnej. Tym razem przyjechaliśmy tu na zaproszenie zaprzyjaźnionej austriackiej rodziny. Pełnili oni funkcję naszych przewodników.

Widok w kierunku gór Salzkammergut z twierdzy Hohensalzburg

Salzburg leży nad rzeką Salzach, nieopodal granicy z Niemcami. Rzeka ta ma swoje źródła w Alpach Kitzbühelskich, następnie przepływa przez kraj związkowy Salzburg, zmieniając kierunek ze wschodniego na północny w okolicy miasta Sankt Johann im Pongau. Po przepłynięciu przez Salzburg, Salzach jest rzeką graniczną między Austrią a Niemcami i na tejże granicy wpada do rzeki Inn, która z kolei wpada do Dunaju w okolicach Passau, wciąż pozostając rzeką graniczną. Nazwa rzeki, podobnie jak nazwa miasta pochodzi od soli, która na przełomie VII i VIII wieku była przewożona tą rzeką.

Salzburg to miasto liczące ok. 150 tys. mieszkańców. Jest to czwarte co do liczby ludności miasto w Austrii. Z Polskich miast pod względem powierzchni i liczby ludności porównać je można do Bytomia. Starówka wpisana jest na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Trzeba przyznać, że na każdym kroku czuć tu kontakt z minionymi wiekami. Duże wrażenie robią pałac Mirabell i otaczające go ogrody z licznymi rzeźbami. Po drugiej stronie rzeki z kolei – katakumby i budowle wykute w skale.

Widok ze wzgórza Mönchsberg na Salzburg

Salzburg ma bogatą historię, bardzo mocno związaną z religią chrześcijańską. Pod koniec VII wieku Św. Rupert, biskup z Nadrenii, założył tu klasztor Św. Piotra, który istnieje do dzisiaj. W XI wieku powstała Twierdza Hohensalzburg, która przez wiele wieków była siedzibą arcybiskupów. Dziś mieści się w niej interesujące muzeum, a jednocześnie jest miejscem, z którego można podziwiać widoki na całe miasto i okoliczne góry. Trzeba zaznaczyć, że jest to jedno z wielu takich miejsc, bo widoki podziwialiśmy również z góry Mönchsberg i Plainberg (z bazyliką Maria Plain), a równie dobrze moglibyśmy to robić z Kapuzinerberg, Rainberg czy Hellbrunner Berg.

Widok z góry Plainberg w kierunku Salzburga

Najsłynniejszym salzburczykiem w historii był z pewnością Wolfgang Amadeus Mozart. Koncerty z jego muzyką regularnie odbywają się w pałacu Mirabell. Niestety niełatwo dostać bilet, jeśli nie pomyśli się o tym odpowiednio wcześnie. Ten koncert był chyba jedyną istotną rzeczą, której nie udało nam się zaliczyć podczas naszego pobytu w Salzburgu. Byliśmy za to w muzeum, które mieści się w domu, w którym urodził się Mozart i zaopatrzyliśmy się w duże zapasy czekoladowo-marcepanowych kuleczek, które kojarzą mi się z dzieciństwem. Rodzina, która gościła nas w Salzburgu, regularnie przysyłała nam kiedyś paczki z tymi kuleczkami.

Niezwykle istotnym elementem podróżowania jest próbowanie miejscowej kuchni. W czasie tygodniowego pobytu w Salzburgu była okazja do spróbowania m.in. Semmelknödel (knedle z bułki – popularne również w Bawarii i w Czechach), Kaiserschmarrn (omlet cesarski), Tiroler Gröstl (ziemniaki zapiekane m.in. z jajkiem) oraz tamtejszej kiełbasy z kapustą. Próbowaliśmy również miejscowych piw, z których zdecydowanie najlepsze było Augustiner Bräu, które sprzedawane jest tylko i wyłącznie w miejscowym browarze. Spożywaliśmy je na miejscu zagryzając Leberkäse (coś w rodzaju pasztetu z wątróbki nadziewanego serem) i soloną rzepą.

W czasie naszego pobytu w Salzburgu miały miejsce dwa ważne wydarzenia: szczyt unijnych przywódców i festiwal St. Rupert’s Fair. O ile pierwszy odczuliśmy głównie w postaci zamkniętych ulic, to w drugim już braliśmy czynny udział. St. Rupert’s Fair to największy festiwal tradycyjnej kultury salzburskiej, podczas którego miejscowi chodzą w tradycyjnych strojach, a na starówce wystawiają się liczni regionalni sprzedawcy. Byliśmy też świadkami parady i wystrzałów z armaty.

Ostatnim elementem naszej wizyty w Salzburgu, o którym warto wspomnieć, była wizyta w Schloss Hellbrunn. Jest to pałac z ogrodem wybudowany w XVII wieku z inicjatywy arcybiskupa Markusa Sittikusa. W pałacu jest interesujące muzeum, natomiast w ogrodzie mieści się szereg wodnych atrakcji, które miały być psikusami dla gości. Wodne instalacje zasilane są wyłącznie w naturalny sposób z okolicznych źródeł. Z początku wycieczkę z przewodnikiem odbierałem jako atrakcję głównie dla dzieci i emerytów, ale w końcu sam się tam nieźle bawiłem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *