Pierwszy śnieg w Kaisergebirge

Po sześciu dniach spędzonych w Salzburgu i w okolicznych górach, przejechaliśmy samochodem kawałek na zachód, do Tyrolu. Spędziliśmy noc na kempingu w miejscowości St. Johann in Tirol. Wieczorem można było odczuć, że zbliża się Oktoberfest. Prognozy pogody zapowiadały rychłe nadejście zimy w górach. Tej nocy śnieg miał spaść w Alpach Berchtesgadeńskich, gdzie byliśmy dzień wcześniej. Następnej nocy zimny front powietrza miał dotrzeć w Kaisergebirge.

Chmury nad Going o poranku
Widok na Kitzbüheler Horn

Masyw Kaisergebirge nie jest bardzo wysoki. Należą do niego dwa pasma: Wilder Kaiser i Zahmer Kaiser. My za cel obraliśmy Wilder Kaiser. Jego najwyższy szczyt Ellmauer Halt ma 2344 m. Góry te znane są przede wszystkim ze stromych ścian, dzięki czemu jest to atrakcyjny teren do wspinaczki i chodzenia po via ferratach. Zaopatrzyliśmy się w sprzęt do via ferrat z myślą o przejściu trzydniowej trasy. Musieliśmy jednak zadowolić się tylko jednym dniem dobrej pogody.

Poranek był pochmurny. Chmury towarzyszyły nam przez cały dzień, ale dzięki temu widoki były bardziej atrakcyjne. Samochód zostawiliśmy na bezpłatnym parkingu w Going. Idąc przez miejscowość podziwialiśmy miejscowe domy, które doskonale wtapiały się w krajobraz, a w ogrodach i na balkonach rosło mnóstwo kwiatów. Oferta dla turystów w tych górach jest bardzo bogata. Jest mnóstwo szlaków o zróżnicowanym stopniu trudności, w tym również szlaki dla dzieci.

Widok na Going i okoliczne pasma
Panorama z podejścia na Baumgartenköpfl

Po kilku godzinach podejścia zatrzymaliśmy się w malowniczo położonym schronisku Obere Regalm. Następnie weszliśmy na szczyt Baumgartenköpfl, z którego roztaczała się okazała panorama na austriackie Alpy. W drodze do schroniska Gruttenhütte pokonaliśmy dość prostą ferratę Jubiläumssteig. Sprzęt do ferrat być może nie był niezbędny, ale po jego założeniu można było się poczuć pewniej.

Ściana, przez którą prowadzi ferrata Jubiläumssteig
Wieczorna panorama

Ze schroniska Gruttenhütte na szczyt Ellmauer Halt wiedzie ferrata o wiele trudniejsza niż ta, którą pokonaliśmy w drodze do schroniska. Pokonać mogliśmy ją jedynie przy doskonałej pogodzie. W przypadku złej pogody jedyną możliwością było zejście na dół. Noc w schronisku Gruttenhütte była niespokojna. Wiał porywisty wiatr. Nad ranem wszystko w okolicy było pokryte śniegiem. W ten sposób zima wygoniła nas z gór, a zaraz po zejściu rozpoczęliśmy podróż powrotną do Polski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *