Koniec lata w Alpach Berchtesgadeńskich

Nieczęsto zdarza mi się jeździć z rodzicami, a już szczególnie na tak długo i tak daleko. Pretekstem do wyjazdu było zaproszenie od zaprzyjaźnionej austriackiej rodziny. W Salzburgu i okolicy spędziliśmy sześć dni, z czego cztery przeznaczyliśmy na zwiedzanie Salzburga, a dwa na wędrówki po okolicznych górach.

Untersberg to dość osobliwa góra, z którą wiąże się wiele legend. Jest ona widoczna niemal z każdego miejsca w Salzburgu. Można wjechać kolejką prawie na sam północny wierzchołek, co czyni go najbardziej dostępną górą w okolicy. Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy w okolicy zamku Glanegg, tuż za granicą miasta. Droga do schroniska Zeppezauerhaus zajęła nam 3 godziny. Podejście zaczynało się niepozornie, ale w górnych partiach było dość strome.

Napięty harmonogram nie pozwolił nam na wejście na najwyższy szczyt pasma – Berchtesgaden Hochthron (1973 m) leżący na terenie Niemiec. Najwyższym wierzchołkiem, który udało się nam osiągnąć był Salzburger Hochthron (1852 m.) na granicy niemiecko-austriackiej. Roztaczały się stamtąd rozległe widoki na niemieckie i austriackie Alpy.

Panorama z podejścia na Salzburger Hochthron
Wschodnia ściana Untersberg

Następnego dnia wieczorem pojechaliśmy do Niemiec celem wejścia na jeden z wierzchołków w masywie Watzmann. Jest to trzecia co do wysokości grupa górska w Niemczech, zaraz po Zugspitze (2962 m) i Hochwanner (2746 m) – te dwa szczyty leżą w paśmie Wettersteingebirge.  Najwyższy wierzchołek Watzmanna ma 2713 m i prowadzi na niego ferrata z wierzchołka Hocheck.

Poranny widok na Watzmann i Kleiner Watzmann

Nocleg mieliśmy w schronisku Kührointhütte. Jest ono dość drogie (za nocleg ze śniadaniem zapłaciliśmy ok. 30 euro za osobę), w dodatku nie honoruje zniżek Alen Verein. Do jego zalet należał jednak z pewnością poranny widok na Watzmann i Kleiner Watzmann oraz bliskość punktu widokowego, z którego można było podziwiać Königssee. Gdyby chcieć wejść na najwyższy wierzchołek masywu, trzeba byłoby zanocować w położonym nieco wyżej schronisku Watzmannhaus, które jednak było tego dnia nieczynne.

Widok na Watzmanhaus i Hoher Göll

Ograniczała nas też pogoda. Następnego dnia po naszym ataku szczytowym miał spaść pierwszy śnieg, w związku z czym na całą akcję górską mieliśmy tylko jeden dzień. Pokonaliśmy więc około 1350 metrów podejścia po to by stanąć na wierzchołku Hocheck (2651 m), a następnie 1950 metrów zejścia na parking Hammerstiel, z którego zaczynaliśmy wędrówkę. Dla widoków po drodze i surowego krajobrazu w szczytowych partiach, z pewnością było warto.

Widok na Kleiner Watzmann

Najwyższym masywem w Alpach Berchtesgadeńskich jest Hochkönig (2941 m), położony na południe od Watzmanna, w całości na terenie Austrii. Tym razem jednak nie starczyło czasu by się tam wybrać.

Panorama z zejścia, ostatni rzut oka na Alpy Berchtesgadeńskie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *